Flaga Rumunii Flaga Polski

2013-01-04 TŁUMACZ TO NIE INSTYTUCJA POŻYCZKOWA

Początek roku to czas rozrachunków, stawiania sobie  nowych celów, poszukiwania coraz to śmielszych wyzwań oraz okres, w którym biura tłumaczeń rozsyłają do tłumaczy instrukcje dotyczące fakturowania oraz terminów płatności obowiązujących przez kolejne 365 dni.
Jedno z warszawskich biur tłumaczeń taką oto niespodziankę przygotowało dla współpracujących z nim tłumaczy:
"Płatności będą dokonywane w dwóch wariantach do wyboru przez tłumacza:
• 30-dniowy termin od daty wystawienia faktury VAT, z zastosowaniem 2% skonta lub
• 45-dniowy termin płatności. przy czym płatność zostanie zrealizowana w pełnej kwocie."
Z pierwszej propozycji wynika, że tłumacz godząc się na termin płatności wynoszący 30 dni sam pozbawia się części wynagrodzenia za wykonaną pracę. Nie dość, że biuro pobiera prowizję jako pośrednik (co do której nie ma wątpliwości, że mu się należy), to jeszcze stosuje wobec tłumacza szantaż. Innego słowa nie znajduję.
Zgodnie z wariantem drugim tłumacz nie tylko dokonuje przekładu, ale również udziela biuru tłumaczeń nieoprocentowanego kredytu. Tłumacz musi wspierać niewydolne finansowo agencje tłumaczeniowe, które niejednokrotnie na pytania o płatność odpowiadają „zapłacimy, gdy otrzymamy zapłatę”, czyli płatność dla tłumacza uzależniona jest od zdarzenia przyszłego i niepewnego, przy czym wykonane zlecenie jest już zdarzeniem przeszłym i pewnym.


Ufam, że moje Koleżanki tłumaczki oraz moi Koledzy tłumacze nie będą godzili się na takie propozycje.
Tego typu praktyki są nieuczciwe i wysoce naganne.

Zaufali nam